Jakiś czas temu na ulicy Wrocławskiej naszą uwagę zwróciły dwa nowe lokale. Francuską restaurację L'Heroine odwiedziliśmy w listopadzie. Teraz przyszła kolej na sushi bar Hanami.
ONA:
Mam to szczęście, że w pobliżu mojego domu rodzinnego rośnie stary, wiśniowy sad. W związku z tym, to właśnie wiśniowy sad był miejscem moich zabaw w okresie dzieciństwa, a obserwacje delikatnych płatków kwitnących wiśni - wiosenną codziennością. O ich urodzie mogłabym pisać całkiem sporo, jednak jedyne co bym osiągnęła to Mount Everest kiczowatego sentymentalizmu, wpędzając tym samym w kompleksy niejednego scenarzystę telenoweli brazylijskich... Na pewno też, ani odrobinę nie otarłabym się o doskonałość japońskiej tradycji Hanami. Bo Hanami to właśnie zwyczaj oglądania i podziwiania urody kwiatów (szczególnie kwitnących wiśni). Tę wdzięczną nazwę wykorzystał także jeden z nowo powstałych poznańskich sushi barów.
Wnętrze lokalu wpisuje się w panujący w stolicy wielkopolski „suszarski” trend - oszczędny styl przełamany kilkoma bardziej wyrazistymi akcentami. Bar o falistej linii, zwisające nad nim intensywnie czerwone (po rozświetleniu wpadające w pomarańcz), okrągłe lampy i prostokąty delikatnego, półprzezroczystego płótna ukośnie zawieszone nad stolikami. Po przekroczeniu progu lokalu bardzo szybko powitała nas młoda kelnerka, która na początku przeprowadziła z nami wyjątkowo szczegółowy wywiad dlaczego i jakim celu chcemy zrobić zdjęcia restauracji. Być może bała się sama podjąć decyzję w tej sprawie. Ostatecznie jednak okazała się być wyjątkowo sympatyczną i chętną do rozmowy na temat restauracji osobą. Z racji tego, że chodziło nam raczej o szybki obiad, a nie sarmacką ucztę zamówiliśmy zestawy lunchowe. Zestawy były urozmaicone. Mój zawierał 6 kawałków maki z krewetką, nigiri z krewetką (które wymieniłam z moim towarzyszem na nigiri z łososiem), dwie sałatki, ryż w sosie teryiaki i zupę miso. Pierwszy plus dałabym za ładne podanie. Kawałki maki były zgrabne, równe i starannie poukładane. Nie były to jakieś wyszukane kompozycje, ale zdecydowanie mogę powiedzieć, że na moich talerzach panował miły dla oka porządek. Co do smaku sushi, osobiście nie mam zastrzeżeń, wszystko było bardzo dobre. Tak samo zupa miso, w której pływała wyjątkowo dorodna krewetka. Do tego podano słodkawy ryż – smaczny, warzywa smażone w sosie teryiaki - również apetyczne, choć trochę mało oryginalne i sałatkę z kapusty pekińskiej i marchewki, suto zaprawionej świeżym imbirem – smak ciekawy, choć nie byłam w stanie zmęczyć całej porcji (co było prawdopodobnie również efektem przejedzenia). Jeżeli miałabym być jednak trochę czepialska, to mogłabym również sformułować kilka krytycznych uwag. Pierwsza dotyczyłaby sera tofu pływającego w mojej zupie miso. Miałam wrażenie, że do zupy dodano tofu sałatkowego. Nie jestem w tej dziedzinie specjalistką, ale przyzwyczajona jestem do rozróżniania aksamitnego, gładkiego i bardzo delikatnego tofu stosowanego do zup i tego twardszego, o gąbczastej strukturze, które zwyczajowo dodaje się do sałatek. Dalej, ryż do sushi, który był nazbyt schłodzony. Wydawało mi się, że standardowo powinien być utrzymany w temperaturze pokojowej, a ten w Hanami był prawdopodobnie przechowywany w lodówce. Chcę przy tym wyraźnie zaznaczyć, że zestaw ten był przygotowany na świeżo. Jakiś czas temu, korzystając z oferty lunchowej w jednej z popularniejszych restauracji sushi w Poznaniu, dostałam zestaw, który został przygotowany rano i od rana przetrzymany w całości w lodówce. Tutaj taka fuszerka z pewnością nie miała miejsca. I ostatnia rzecz za którą dałabym mały minus to herbata ekspresowa. Przyznam szczerze, że nie czułam specjalnej różnicy w smaku, niemniej zwykło się mówić, że dobra herbata to przede wszystkim ta „sypana”, liściasta. Dlatego wspominam o tym wyłącznie z myślą o wyjątkowych smakoszach tego napoju.
Podsumowując, sushi bar Hanami bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Wnętrze może nie należy do wyjątkowych, ale obsługa jest na poziomie, a jedzenie naprawdę dobre. Właścicielom i obsłudze życzę zatem powodzenia w dalszym budowaniu pozycji na zatłoczonym, poznańskim rynku „suszarskim”. A te kilka rzeczy, które skrytykowałam to tak raczej z obowiązku. Niemniej w moich oczach ostateczną próbą dla Hanami będzie nasza ponowna wizyta, tym razem połączona z zamówieniem jedzenia z menu głównego.
Jedzenie: 4+
Obsługa: 4+
Wystrój: 4
Jakość do ceny: 5-
ON:
Hanami jest kolejnym z nowo powstałych sushi barów w Poznaniu. Ciekawy byłem zatem, jaką nową jakość sobą wnosi. Jeżeli ktoś często mija witrynę lokalu, to bez trudu zauważy, że codziennie oferują tam ciekawe promocje. I tak - gratis do zestawu sushi otrzymamy w zależności od dnia - kieliszek wina, japoński drink, herbatę lub małą zupę. Nas jednak skusiło coś innego - równie ciekawie zapowiadająca się i stosunkowo niedroga oferta lunchowa.
W Hanami możemy zasiąść przy wysokim barze, przy stoliku w dwóch dość przestronnych salach lub w kameralnym vip roomie. Całość jak najbardziej może się podobać, niemniej wnętrze wydało mi się dość chłodne z powodu czarnej (kafelkowej) podłogi oraz dość niefortunnie zastosowanej okleiny okiennej. Po wejściu do środka skupiłem jednak swoją uwagę na obsłudze. Spotkało mnie bowiem déjà vu, do którego powoli zaczynam się przyzwyczajać w kontekście poznańskiego rynku sushi. Tak, bowiem, jak za barem Kuro stał sushi master znany mi wcześniej z Sakany, tak w Hanami rozpoznałem sushi mastera i kelnerkę z Kyokai. Mały jest ten nasz świat, jednak jak najbardziej kibicuję przedsięwzięciu, jeżeli pracownik uważa, że może poprowadzić lokal lepiej od swojego pracodawcy, zdobywa fundusze na realizacje swoich pomysłów i podejmuje wyzwanie. Z trzech oferowanych (przez cały dzień) zestawów lunchowych zdecydowałem się na Sake Lunch, na który składały się - zupa miso z łososiem, 6 szt. maki z łososiem, 1 szt. nigiri z łososiem, miseczka gotowanego ryżu, talerzyk warzyw smażonych w teriyaki oraz talerzyk sałatki z sosem imbirowym. Cały zestaw wyglądał dość imponująco. Efekt ten potęgowała spora drewniana taca, na której podano zestaw do stołu. Całość była przy tym bardzo, ale to bardzo smaczna. Może najmniej warte uwagi były za mało wyraziste warzywa i niezbyt oryginalna sałatka, niemniej z nawiązką rekompensowały to - bardzo dobra zupa, wprost wyborne sushi i ciekawie zaprawiony ryż na słodko. Może ktoś (tak jak ja z początku) pomyśli, że trochę mało tego sushi w tym zestawie. Warto jednak przeliczyć sobie wszystko dokładnie. Zapewniam, że okaże się wówczas, że za 33 zł nie znajdziemy nigdzie więcej - ba, znajdziemy znacznie mniej. Szczerze zatem polecam zestawy lunchowe w Hanami. W kwestii obsługi też same superlatywy - co prawda sympatyczna, pomocna i uczynna Pani kelnerka dość szczegółowo nas maglowała, nim uzyskaliśmy finalną zgodę na fotografowanie - niemniej dalsza obsługa była już bez zarzutu.
Sushi master z Hanami był pierwszym człowiekiem z branży, który podczas naszej wizyty rozpoznał nas i przyznał, że czyta nasz blog. Z obawą w głosie stwierdził też, że jesteśmy dosyć surowi w naszych ocenach. Po pierwsze, nie uważam, że jesteśmy tacy surowi. Po drugie, oferując takie sushi, za tak rozsądną cenę - master/współwłaściciel nie powinien się niczego obawiać :)
Jedzenie: 4+
Obsługa: 4+
Wystrój: 4
Jakość do ceny: 5-
POST SCRIPTUM:
W styczniu i maju byliśmy w Hanami na jednych z bardziej udanych lunchów. W październiku wróciliśmy tam (już bez aparatu) na coś więcej i spotkało nas niemałe rozczarowanie. Poprawiono co prawda wystrój, ale zarówno smak, jak i sposób podania sushi odbiegał od tego z czym dotychczas kojarzył nam się lokal. Fakty te w zestawieniu z nowymi twarzami sushi masterów i kelnerek, skłaniają nas do rozważań, czy zmienił się tam właściciel, czy może to nowa polityka opłacalności przy intensywnej promocji poprzez zakupy grupowe? Tak, czy inaczej - wielka szkoda!
KOSZTORYS:
Ebi Lunch (gotowany ryż, zupa miso z krewetką, warzywa smażone w teriyaki, sałatka z sosem imbirowym, 6 szt. maki z krewetką, 1 szt. nigiri z krewetką) - 33 zł.
Sake Lunch (gotowany ryż, zupa miso z łososiem, warzywa smażone w teriyaki, sałatka z sosem imbirowym, 6 szt. maki z łososiem, 1 szt. nigiri z łososiem) - 33 zł.
Dzbanek zielonej herbaty - 7 zł
Suma: 73 zł.
ŚREDNIA NASZYCH OCEN: 4.44
ADRES: Poznań, ul. Wrocławska 21
INTERNET: www.hanamisushi.pl






















